Nadal nieustająco tylko ja i Michał.

To się nie zmienia i pewnie się nie zmieni. Przelotne coś tam nieokreślone bez perspektywy umarło, bo przecież to nie dla mnie było tylko dla kogoś obok. Znanego mi cokolwiek, uśmiechniętego, zadowolonego z życia. Kogoś kto potrafił up front nie przejmować się zasadami dla mnie nie do przyjęcia. I jest i trwa. I patrzę sobie z daleka. I smutno choć życzę dobrze. Jakoś tak powraca pytanie – dlaczego ja nie umiem.

W innym temacie.. A. poraził mnie pociągiem do % przy którym oczy otworzyły mi się szeroko. Bez przyszłości, nawet bez teraźniejszości choć.mogło być piękniej…kiedyś. .. tam kiedy minęło.

Powrót uczuć do P. i tu też skucha. NIe potrafi lub nie chce lub jedno i drugie emocjonalnie rozstać się z M.

Postawiłam na pracę na rozwój. Skończyłam podyplomówkę. Zmieniłam pracę i można powiedzieć idę jak burza. Ale jakoś tak.. smutno czasem.